Przyjazd do Szwajcarii często wiąże się z szokiem cenowym. Wielu z nas na początku gorączkowo przelicza franki na złotówki przy każdej wizycie w sklepie – i łapie się za głowę. Nic dziwnego, Szwajcaria uchodzi za jeden z najdroższych krajów świata (według danych OECD droższy jest tylko Izrael). Ale zrozumienie struktury tych kosztów i odpowiednie planowanie budżetu pozwoli Ci zapanować nad wydatkami. Na co musisz się przygotować, przenosząc się z Polski? Oto główne obszary kosztów życia, w których różnice są najbardziej odczuwalne:
-
Mieszkanie: Wynajem pochłonie zapewne największą część Twojego budżetu. Ceny różnią się w zależności od regionu – najdroższe są oczywiście największe miasta (Zurych, Genewa, Bazylea). Za kawalerkę czy małe 2-pokojowe mieszkanie w Zurychu zapłacisz nawet 1800–2500 CHF miesięcznie, podczas gdy w mniejszym mieście lub na przedmieściach koszt ten może wynieść 1200–1600 CHF. Do tego dojdą opłaty za media (często wliczone w czynsz jako Nebenkosten, ale nie zawsze – dopytaj) oraz kaucja zwrotna przy wynajmie (zazwyczaj równowartość 2–3 miesięcznych czynszów). W Szwajcarii standardem są wysokie wymagania wobec najemców – właściciele oczekują udokumentowanych dochodów i nienagannej historii kredytowej (w Polsce to nowość, w Szwajcarii norma). Zaletą jest natomiast jakość – mieszkania są zazwyczaj świetnie utrzymane, czyste, a sąsiedzi przestrzegają ciszy i porządku. Uwaga: Pamiętaj, że sklepy meblowe (np. IKEA) będą Twoim przyjacielem – większość mieszkań jest wynajmowana nieumeblowana, więc musisz doliczyć koszty urządzenia się na początku.
-
Żywność i codzienne zakupy: Przy kasie w supermarkecie możesz poczuć się jak w innej galaktyce. Podstawowe produkty (pieczywo, nabiał, mięso, warzywa) są 2–3 razy droższe niż w Polsce. Obiad w zwykłej restauracji to wydatek rzędu 25–40 CHF na osobę, a nawet proste danie typu pizza to ok. 20 CHF. Jak sobie z tym radzić? Polacy szybko uczą się, gdzie kupować taniej: popularne dyskonty Aldi i Lidl działają również w Szwajcarii i oferują produkty tańsze niż lokalne sieci (Migros, Coop). Wiele osób planuje też zakupy z wyprzedzeniem – poluje na promocje, korzysta z kart lojalnościowych. Jeśli mieszkasz blisko granicy (Niemcy, Francja, Włochy), rozważ raz na jakiś czas większe zakupy za granicą – ceny wielu produktów potrafią tam być niższe, choć pamiętaj o limitach przywozu (Szwajcaria ściśle kontroluje ile mięsa, alkoholu czy papierosów wwozisz – obowiązują limity, po przekroczeniu których płacisz cło). Dobra wiadomość: jakość jedzenia w Szwajcarii jest na ogół bardzo wysoka, nawet jeśli drogo – produkty są mniej naszpikowane chemią, a lokalne sery czy czekolada wynagradzają cenowy ból
.
-
Transport i komunikacja: Jeśli korzystasz z transportu publicznego, przygotuj się na wysokie ceny biletów… i najwyższą jakość usług. Pociągi, tramwaje, autobusy są punktualne, czyste i wygodne, docierają praktycznie wszędzie. Za tę przyjemność płacisz jednak niemało – bilet miesięczny na komunikację miejską w Zurychu to koszt ok. 85 CHF, a pociągi dalekobieżne są kosztowne (np. przejazd drugą klasą z Zurychu do Genewy to ok. 70 CHF w jedną stronę bez zniżek). Warto zainwestować w kartę półroczną lub roczną na pociągi, jeśli planujesz częste podróże po kraju – np. karta Halbtax daje 50% zniżki na większość połączeń i szybko się zwraca. Dla porównania, koszty posiadania samochodu to nie tylko paliwo (~1.8 CHF za litr benzyny), ale też obowiązkowa winieta autostradowa (40 CHF rocznie), wysokie ubezpieczenie i serwis. Parkowanie w miastach jest drogie (często 2-3 CHF za godzinę), a miejsca parkingowe trudne do znalezienia. Dlatego wiele osób w Szwajcarii wybiera komunikację publiczną na co dzień. Telefon i internet: Ceny abonamentów komórkowych i internetu domowego także mogą zaskoczyć – za pakiet z nielimitowanym internetem mobilnym zapłacisz 50-80 CHF miesięcznie, a domowy internet to ok. 40-70 CHF (w zależności od prędkości). Warto porównywać oferty dostawców i łapać promocje dla nowych klientów.
-
Ubezpieczenie zdrowotne i opieka medyczna: W Polsce składka na NFZ odprowadzana jest z pensji i wiele osób nie zastanawia się nad tym na co dzień. W Szwajcarii każdy rezydent musi wykupić prywatne ubezpieczenie zdrowotne (to obowiązek prawny) i opłacać je co miesiąc z własnej kieszeni. Składka zależy od zakresu ubezpieczenia, wieku, regionu – średnio wynosi 300-400 CHF miesięcznie na osobę dorosłą przy podstawowym planie. Co ważne, podstawowe ubezpieczenie nie pokrywa wszystkiego – istnieje udział własny (tzw. franszyza, najczęściej 300 CHF lub więcej rocznie), do którego wysokości płacisz za leczenie z własnej kieszeni. Dodatkowe ubezpieczenia (np. stomatologiczne, półprywatne leczenie szpitalne) to kolejny koszt. Wizyty u lekarza i leki są bardzo drogie, więc ubezpieczenie jest absolutnie niezbędne. Planując budżet, uwzględnij więc ten wydatek. Na pocieszenie – jakość opieki medycznej w Szwajcarii jest znakomita, a kolejki do specjalistów prawie nie istnieją w porównaniu z polskimi realiami.
-
Podatki i inne opłaty: Wbrew pozorom, podatki dochodowe w Szwajcarii wcale nie należą do najwyższych – w wielu przypadkach procentowo zapłacisz mniej niż w Polsce. System jest jednak skomplikowany, bo podatki są trójstopniowe: federalne, kantonalne i gminne. Ich suma zależy od miejsca zamieszkania – np. w Zug czy Schwyz podatki są bardzo niskie, a w Genewie czy Bazylei wyższe. Pracodawca często potrąca zaliczki na podatek z pensji (zwłaszcza u obcokrajowców na początku pobytu), więc nie musisz się martwić samodzielnym rozliczaniem w pierwszym roku. Poza podatkami dochodowymi, zaplanuj opłaty za media (prąd, gaz – prąd ok. 0.2 CHF/kWh), abonament radiowo-telewizyjny (Serafe – około 335 CHF rocznie za gospodarstwo domowe) oraz ewentualne koszty przedszkola/żłobka jeśli masz dzieci (uwaga: bardzo wysokie, nawet 1000-2000 CHF miesięcznie za jedno dziecko, więc wiele matek/ojców rezygnuje z pracy lub korzysta z tańszych rozwiązań jak tzw. Tagesmutter).
Czy da się to udźwignąć? Uspokajamy – wysokie zarobki w Szwajcarii idą w parze z kosztami, więc przy rozsądnym gospodarowaniu większość osób jest w stanie żyć na dobrym poziomie i jeszcze coś odłożyć. Kluczem jest zmiana myślenia: przestań ciągle przeliczać wszystko na złotówki (po pewnym czasie złotówkowe realia przestają być dobrym punktem odniesienia). Zamiast tego, ułóż budżet w frankach – zestaw swoje miesięczne dochody z wydatkami i zobacz, ile zostaje na przyjemności czy oszczędności. Może się okazać, że mimo drożyzny stać Cię na więcej niż w Polsce – np. wakacje dwa razy do roku, nowy sprzęt elektroniczny, częstsze wyjścia do restauracji. Szwajcarska jakość życia, bezpieczeństwo i porządek mają swoją cenę, ale wiele osób uważa, że warto ją zapłacić. Po paru miesiącach przyzwyczaisz się do nowych cen, a zakupy podczas wizyt w Polsce zaczną wydawać Ci się… podejrzanie tanie.
