Losy Polaków na emigracji często pełne są wyzwań, ale również wspaniałych triumfów. W Szwajcarii mieszka już kilkadziesiąt tysięcy Polaków – to społeczność dobrze wykształcona i przedsiębiorcza. Wśród nich wiele osób osiągnęło sukces, czy to na polu zawodowym, naukowym, czy społecznym. Te historie dodają otuchy i pokazują, że „Polak potrafi” nawet z dala od ojczyzny. Poznaj kilka inspirujących opowieści naszych rodaków – być może i Ty odnajdziesz w nich cząstkę siebie i motywację do działania.
Anna: Kiedy Anna przyjechała 10 lat temu do Szwajcarii, miała 22 lata i głowę pełną marzeń. Zaczynała jako au-pair opiekując się dziećmi w rodzinie pod Lozanną, a jej francuski ograniczał się do „bonjour” i „merci”. Jednak w wolnych chwilach pilnie się uczyła – nie tylko języka, ale też kontynuowała naukę programowania, którą zaczęła jeszcze w Polsce. Po roku zdała certyfikat z francuskiego, a po dwóch – zaczęła studia informatyczne na Politechnice Federalnej w Lozannie (EPFL). Było ciężko: studia w obcym języku, praca dorywcza wieczorami dla utrzymania się… Ale Anna nie odpuszczała. Dziś ma dyplom inżyniera i pracuje w jednym z laboratoriów badawczych nad sztuczną inteligencją. Jest jedyną Polką w zespole i wspomina, jak na początku czuła się niepewnie – młoda kobieta w świecie zdominowanym przez mężczyzn-naukowców. Jednak jej wiedza i determinacja zyskały uznanie. Kilka miesięcy temu to właśnie Anna została wybrana, by zaprezentować projekt zespołu na międzynarodowej konferencji w Zurychu. Wyszła na scenę przed setkami ekspertów i… poradziła sobie znakomicie. „Gdyby ktoś powiedział tej 22-letniej au-pair, że kiedyś będzie tu, gdzie jestem – nie uwierzyłabym” – mówi Anna. Jej historia pokazuje, że ciężka praca i edukacja mogą zaprowadzić nas bardzo daleko, nawet jeśli startujemy od zera w obcym kraju.
Michał: W Polsce Michał prowadził małą firmę budowlaną, która jednak borykała się z niestabilnością rynku. Zdecydował się wyjechać „na chwilę” do Szwajcarii, by podreperować domowy budżet – żona i dzieci zostali w kraju. Trafił do firmy remontowej w kantonie St. Gallen jako pomocnik. Bariera językowa na początku była duża (niemiecki znał słabo), ale fach w ręku sprawił, że szybko go doceniono. Po roku sprowadził rodzinę do Szwajcarii, a po dwóch – już mówił komunikatywnie po niemiecku. Zauważył, że na rynku brakuje ekip specjalizujących się w tradycyjnych tynkach ozdobnych, które on akurat świetnie znał. Zaryzykował: założył własną działalność (tzw. jednoosobową firmę) i zaczął oferować swoje usługi na lokalnym rynku. Początki nie były łatwe – musiał poznać szwajcarskie przepisy, zdobyć zaufanie klientów. Przełomem okazał się renesansowy hotel, który szukał kogoś do renowacji zabytkowych stiuków. Michał zdobył ten kontrakt, wykonał pracę wzorowo – i od tamtej pory jego telefon zaczął dzwonić coraz częściej. Dziś zatrudnia kilku pracowników (w tym dwóch Polaków, których ściągnął do współpracy) i ma kalendarz zleceń wypełniony na rok do przodu. Kupił dom w Szwajcarii, dzieci chodzą tu do szkoły i mówią w trzech językach, a on sam śmieje się, że ta „chwila” na podreperowanie budżetu zamieniła się w nowe życie. Jego historia to dowód, że przedsiębiorczość popłaca – polska kreatywność i solidność znajduje w Szwajcarii uznanie, zwłaszcza gdy trafimy w niszę rynkową.
Kasia i Tomek: Oboje mieli ustabilizowane życie w Polsce – Kasia była pielęgniarką, Tomek inżynierem w dużej firmie. Wydawałoby się, że niczego im nie brakuje. Ale marzyli o przygodzie i chcieli zobaczyć, jak to jest żyć gdzie indziej. Kiedy Tomek dostał ofertę pracy w Zurychu, postanowili zaryzykować. Kasia na początku czuła się zagubiona – musiała uczyć się niemieckiego od podstaw, szukać dla siebie nowej drogi zawodowej. Po kilku miesiącach udało jej się dostać zatrudnienie w domu opieki, najpierw jako pomoc, potem – po nostryfikacji dyplomu – jako pielęgniarka. Jej ciepłe usposobienie i profesjonalizm zjednały jej sympatię pacjentów i kolegów z pracy. Z czasem Kasia zaangażowała się też społecznie – dołączyła do organizacji pomagającej polskim seniorom w Szwajcarii, odwiedza rodaków w domach spokojnej starości, rozmawia z nimi po polsku, pomaga załatwić różne sprawy. Tomek natomiast rozwinął skrzydła w swojej firmie – awansował na kierownika projektu, zarządza międzynarodowym zespołem. Oboje też integrują polską społeczność: współorganizują w Zurychu od 3 lat obchody Dnia Niepodległości 11 listopada – z biegiem „Polonia Run”, polskimi flagami na ulicach i wspólnym śpiewaniem hymnu. Z małej inicjatywy kilku znajomych zrobiło się duże wydarzenie, na które przychodzą dziesiątki rodzin. Kasia i Tomek mówią, że Szwajcaria dała im nowe możliwości, ale to oni sami stworzyli tu prawdziwy dom – dla siebie i dla innych. Ich sukces mierzy się nie tylko w karierze zawodowej, ale przede wszystkim w szczęściu i spełnieniu, jakie znaleźli, angażując się w życie lokalnej Polonii i niosąc pomoc potrzebującym.
To tylko kilka przykładów, a przecież jest ich znacznie więcej. Polacy w Szwajcarii są naukowcami w CERN, szefami kuchni w znanych restauracjach, muzykami w filharmoniach, przedsiębiorcami prowadzącymi sklepy i firmy usługowe, lekarzami w szpitalach, a nawet politykami lokalnymi. Każdy z nich zaczynał od zera na obcej ziemi, a jednak dzięki pracy, talentowi i wytrwałości osiągnął swoje cele. Te historie dodają skrzydeł, bo pokazują nam jedno – „dasz radę!”. Jeśli oni mogli, to dlaczego nie Ty?
Być może czytając to, dopiero zastanawiasz się nad wyjazdem lub stawiasz pierwsze kroki w Szwajcarii. Może czasem ogarnia Cię zwątpienie. Spójrz wtedy na te przykłady – i pomyśl, że za jakiś czas ktoś może opowiadać Twoją historię sukcesu. Kluczem jest nie poddawać się przy pierwszych trudnościach. Korzystaj z tego, co oferuje Szwajcaria – z możliwości dokształcania się, ze stabilności ekonomicznej, z otwartości na innowacje. Szukaj wsparcia wśród innych Polaków – nasza społeczność jest tu silna i zorganizowana. Działają stowarzyszenia, biznesowe kluby Polaków, polskie szkoły – nie musisz iść sam przez wszystkie wyzwania. Wspierajmy się nawzajem, dzielmy informacjami i kontaktami. Razem możemy więcej – i to również część naszego wspólnego sukcesu.
Na koniec warto pamiętać, że miarą sukcesu nie są tylko stanowiska czy pieniądze. To także – a może przede wszystkim – spełnienie, rozwój i szczęście w życiu osobistym. Wielu Polaków podkreśla, że największym osiągnięciem było dla nich danie swoim dzieciom lepszej przyszłości albo przełamanie własnych barier i lęków. Każdy ma swoją drogę. Moja Szwajcaria powstała po to, by tę drogę ułatwiać, dodawać otuchy i inspirować. Mamy nadzieję, że te historie tchnęły w Ciebie pozytywną energię. A Ty? Jaką napiszesz swoją historię w Szwajcarii? Trzymamy kciuki – i pamiętaj, jesteśmy tu, by Ci kibicować na każdym kroku. Powodzenia!
